Locha Snejpa to blog legendarny. Znajdował się kiedyś pod adresem jan.mylog.pl, ale mylog ma/miał politykę recyclingowania domen, i po dłuższym braku oznak życia ze strony posiadacza bloga, kasował go i oddawał go we władanie innej osobie. Tak stało się z Lochą Snejpa, której małe fragmenty można teraz znaleźć tylko na forach i przypadkowych blogaskach. Przypomniało mi się o Losze niedawno, kiedy znajomy zamieścił na facebooku linka do potwornego tworu fanfico-podobnego o tematyce potterowskiej. Chciałam odpowiedzieć mu linkiem do Lochy, ale okazało się, że blog już nie istnieje.
Ale chwila! Istnieje przecież Internet Wayback Machine! Od jakiegoś czasu link do archiwum Lochy Snejpa krąży po Sieci, a ja w przypływie szaleństwa postanowiłam utworzyć ten mirror dla wszystkich tych, którym się nie chce albo nie potrafią.
Locha Snejpa była jednym z pierwszych blogów, które analizowały i komentowały fanowskie opowiadania ze świata Harry'ego Pottera, zamieszczane na różnych serwisach blogowych. Fanfiki (ang. fan-fiction) były zazwyczaj osadzone w czasie teraźniejszym, czyli podczas nauki Harry'ego i jego przyjaciół w Hogwarcie, albo w erze Huncwotów, czyli szkolnych czasach jego rodziców, Snape'a, Syriusza i Lupina. 98% tych opowiadań było opisami miłosnych podbojów głównej bohaterki, z którą utożsamiała się autorka bloga. (Polecam zapoznanie się z opisem zjawiska "Mary Sue".)

Miłego kwikania!

Harry Potter i Zabójcze Zaburzenia >> 23 września 2007

Witam, witam wszystkich serdecznie po wakacjach! W Ouagadougou pogoda dopisała, ale cóż, trzeba było wrócić do kraju, bo analizy się same nie zrobią.
Dzisiaj na wokandzie dwa blogaski, które łączy… no właśnie, sami zobaczcie co. Znalezione przez Wiedźmę i Kruszynę. Zanalizowane przez Zygfryda.


* * *

Kościsty Mistrz

Profesor Dumblegor nie żyje. Był on dla Harrego jak dziadek. I jeszcze ta nienawisc do Snape.
Ona też była jak dziadek.

Harry teleportował sie przed dom swojego najlepszego przyjaciela. Jego mama gdy tylko go ujżała zaczęła go tulic, i przypominac jaki jest chudy.
Anoreksja jest w modzie, pani Weasley.

Podała mu jajka na bekonie i tosty.
- Dziękuje, hmm bardzo smaczne.- Z uśmiechem powiedział Chłopiec.
Po czym szybkim ruchem wrzucił wszystko za kaloryfer.

Harremu coś przewróciło sie w brzuchu.
To tasiemiec zemdlał z głodu.

- Ale zrozum ja Cię kocham. -Prawie szeptem poiwedział chłopak.
- Ja Ciebie też. Ginny położyła głowę na jego ramieniu. -To czemu nie możemy byszczęsliwi?
-Volemort.- Harry powiiedział. - Ginny ja Cię kocham i mam dośc Voldemorta.Proszę czy będziesz moją dziewczną?
Obiecuję ci, że jutro z nim zerwę! Tym razem naprawdę!

-Ginny, Harry gdzie tyle byliscie??-Pytała zmartwiona mama dziewczyny.
-Byliśmyw lasku. -Powiedział chłopak.
Ta odpowiedź nie spodobała się pani Weasley.

Jeśli ktoś tucił klątwe Cruciatus na Harrego nawet sie nie skrzwyił.
Harry był już tak paskudnie chudy, że wyglądał jak pająk, więc nie było go żal.

Ciało Harrego było doskonale wyrzeżbione.
Przez artystę wizjonera, w nurcie surrealistycznym.

Harry był odporny na klątwe Crucio. Poprosił Albusa żeby w ciągu zajęc fizycznych rzucał ją na niego.
”Tb które niewybaczalne miałem rzucać na Harry’ego? Avada? Tak, chyba Avada…”

- A więc, zebralismy sie tu aby utwarzys zgromadzenie " Bractwo Feniksa". Będziemy walczyc z Lordem Voledmortem. Będziecie mie szaty w złotym kolorze i Maski. Musicie na mnie mówi Mistrzu. Ale tylko na spotkaniach. Musicie byc mi wierni. Będziecie służyli dobru.
I w ten sposób Harry został świetnym politykiem.

- Uratowałeś mi życie. Dzięki - Powiedział Sev. I teraz zniszczył Sztylet Roveny.
- Nie ma za co. Przyjaciele zawsze tak robią.- Usmiechną sie Harry i przytulił sie do Sev tak po przyjacielsku. Sevowi w oczach stanęły zły.
Zły… dotyk boli przez całe życie. Zwłaszcza gdy wbijają ci się w ciało czyjeś kości.

- Dzięki, to ja lecę. - Pożegnał sie Sev i zanił sie w nietoperza i wylecział przez okno.
Jaki dosłowny…

- Szybko,- Krzykną Harry do swojej grupy- przebiermay sie. - Zaraz przed nim stała grupa osob w złotych szatach i maskach. Harry miał szatę czerwona, jako Mistrz. - Teleportujemy sie do Doliny.Szybko, to nasza pierwsza misja. Musimy dobrze wypasc.
Wiem, że w tych strojach będzie to trudne, ale w wypożyczalni mieli tylko to i stroje klaunów.

Na lekcji z Salazarem poznał ciekawe zaklecie. Klątwę Smierci. Zabijała powoli i w bolesny sposób.
To tak jak ten blog.

Zakon Feniska próbował znaleśc gada i uwolnic Dursleyów. Udało sie to im. Znaleźli ich pół zywych. Byli przez miesiąc w Sw. Mungu. Dudley ich często odwiedział. Zmienił sie też jego stosunek do magii. Gdy wyszli ze szpitala zamieszkali z Harrym i Sevem.
Dursleyowie żyli długo i szczęśliwie, Sev żył długo, a Harry dopóki nie umarł z głodu.


* * *

Anorektyczka i bulimik


Po 14 dniach Hermiona się obudziła była bardzo osłabiona wyglądała jak szkielet miała anoreksje i anemie.
Anoreksja… straszna choroba. Co prawda przyjaciele wmuszali w Hermionę kroplówki, ale widocznie wrzucała je przez sen za kaloryfer.

Snape obudził się w swojej komnacie byłą 7.Po chwili dotarło do niego ta okropna myśl o wizycie u Granger. Wstał umył się wbił się w szaty.
Oj, oj, spodnie się już nie dopinają, a i kołnierzyk ciasny. Nie trzeba było podkradać pannie Granger kroplówek…

Poszedł do kuchni wziął szklankę na lał eliksir i usłyszał jakiś chlupot wyjrzał przez drzwi. To Hermiona rzygała na podłogę O Boże Snape spojrzał na to z odrazą.
Trzeba umieć chorować na bulimię!

Przez kolejne 2 tygodnie ich stosunki nie układały się dobrze a raczej były takie same.
Potem postanowili zmienić pozycję, aby układały się lepiej.

Zaczęła płakać i czuła, że z każdą łzą słabnie.
Przy szóstej łzie zemdlała i gdyby nie Snape zmarłaby z odwodnienia.

-Tylko jak ja mam się ubrać? Bo to będzie mugolski pogrzeb prawda?- 
-No tak, ale może profesor założyć szatę wyjściową. Ale, w co ja się ubiorę?- odpowiedziała Hermiona. 
-Wy kobiety macie zawsze te same problemy- uśmiechną się drwiąco.
Przyganiał kocioł garnkowi.

-Do widzenia profesorze- powiedziała Hermiona Hermionie wydawało się coś jest inaczej. Teraz na pewno go kocham.
I z przejęcia znowu zemdlała.

Następnego dnia Snape’a obudził wiatr.
Znowu po pijaku zasnął na błoniach.

Hermiona z przejęciem otworzyła drugi list tym razem od ojca.
Droga Hermiono!
Wiem, że kiedy będziesz czytać ten list ja będę już w grobie. Ale jednak musisz wiedzieć jedno. Byłam czarodziejem.
Hermiona nie mogła uwierzyć. Jej ojciec był kobietą!

Tymczasem Snape właśnie się obudził. Poszedł na śniadanie. Wepchną w siebie parę kanapek i po pił sokiem dyniowym.
Wepchnął a potem poszedł zwymiotować.

-Panno Granger?-
-Tu jestem –dobiegł go głos pełny bólu. Pobiegł do sypialni. Staną przy łóżku i zapytał:
-Co ci jest?
-Wszystko mnie boli nie mogę się ruszyć.
Przygniótł mnie guzik od poszewki na kołdrę.

Profesorze pomórz mi- te ostatnie słowa były takie pełne przerażenia.
Pomorzę cię, pomorzę – powiedział Snape dociskając guzik.

Snape wyszedł i rozmyślało tym odkryciu. Podłodze wstąpił do „Świńskiego łba”.
A wyszedł sufitując.

Poszedł do łazienki i wziął kąpiel. Kiedy się ubierał zdał sobie sprawę z pustki w sobie.
Nic dziwnego, przed chwilą zwymiotował obiad.

Snape włożył właśnie dalszą część eliksiru, Robił to bardzo dokładnie. Wkładał całe swoje serce w miksturę.
Dobrze wiedział, że nie uzyska zamierzonego efektu dodając serce pokrojone w kostkę.

Snape poszedł do pokoju. Pokój był dość durzy wodne łóżko i wanna z masarzem.
Snape zdębiał na ten widok. Masarz właśnie oprawiał lochę.

-Widzę, że Voldemord już żyje. Czy coś planuje?
Owszem. Nie umierać.

8 komentarzy:

  1. Borze, kocham Cię za tego blogaska! Czuję się, jakby Locha wróciła *roni samotną łzę wzruszenia*

    OdpowiedzUsuń
  2. Borze. Przed chwilą wpadłam tutaj całkiem przypadkiem. Spojrzałam i złapałam się za głowę - czy ja się cofnęłam w czasie?
    To, co zrobiłaś jest niesamowite. I wymaga/ło zapewne dużo czasu i chęci (mi by się nie chciało), więc podziwiam. I dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne! Śmiałam się jak nigdy! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ALE SIĘ UŚMIAŁAM, O MATKO XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Bosz, czytałam tego bloga jeszcze w 2007 roku, a dziś mi się przypomniał i : DDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mistrzostwo. Takie perełki jak ten blog nigdy nie powinny umierać!

    OdpowiedzUsuń